Życzenia Wielkanocne

Życzenia-Wielkanocne.info
lepszych życzeń wielkanocnych nie znajdziesz

Aktualnie oglądasz: święta wielkanoc
  :: Życzenia Wielkanocne ::  
Na stole święcone, obok baranek... no i koszyczek pełen pisanek wiosenne bazie stoją w wazonie podczas Wielkiej Nocy miłość w sercach płonie.
Fajne | nie fajne
Ciekawy Cytat: Vitae, non scholae discendum est - trzeba się uczyć dla życia, nie dla szkoły.
  :: święta wielkanoc ::  
Serce moje kocha Twoje, Ty wypełniasz myśli moje, z Tobą czuję się jak w niebie, bo ja kocham tylko Ciebie.
Podobne życzenia (polecane przez wróżkę Jadzię) w tej kategorii: Życzenia Życzenia [2] Życzenia [3] Życzenia [4] Życzenia [5] Życzenia [6] Życzenia [7] Życzenia [8] Życzenia [9] Życzenia [10]
  :: Znaczenia Imion: ::  
Elena - Równowaga to słowo klucz do zrozumienia natury Eleny. Kobiety o tym imieniu unikają skrajności. Nie są ani lekkomyślnymi trzpiotkami, ani nie nadają się na domowych tyranów. Są pewne siebie, ale nie przemądrzałe. W swoich decyzjach kierują się tyleż głosem serca, co zdrowym rozsądkiem. Łatwo uznają racje kogoś drugiego i dobrze czują się w grupie. Eleny są jakby stworzone do roli strażniczek domowego ogniska. W miłości są wierne, a decyzji o związaniu się z mężczyzną nigdy nie podejmują pochopnie. Dochowują wierności, a i w innych sprawach trzymają się obranej drogi i nieczęsto zmieniają zdanie. Polegają na tradycyjnych wartościach i dobrze rozumieją powołanie kobiety. Uroda Elen jest zwykle nieco... pomnikowa, mogą one także sprawiać na postronnych obserwatorach wrażenie nieprzystępnych i zasadniczych. Ale takie są tylko na zewnątrz; odprężają w domu i wszędzie tam, gdzie czują się bezpiecznie.
Sentencja: Są dziewczyny na serial i na jeden odcinek. Fornal Stanisław
  ::Zaszpanuj wierszykiem ;) ::  
Król Asoka, na wzgórza smuklejąc odsłoniu, Patrzał zowąd na wroga, co poległ na błoniu, I rozżalił się duchem na wronistym koniu. I rzekł: "Odtąd niech wrogów nie będzie na świecie, Niech łzom stanie się zadość, niech spoczną zamiecie - Tak przysięgam : po pierwsze, po wtóre, po trzecie!" I ukląkłszy na mieczu, jak klęczą mocarze, Poukochał kolejno te rany, te - wraże, I zgromadził w pamięci przewymarłe twarze. A na jego skinienie od owej godziny Powstawały schroniska - dziwy tej krainy - Dla człowieka, zwierzęcia i wszelkiej rośliny. Oto razu pewnego w tym czasie bez czasu Król Asoka zmiłował oczyma wśród lasu Wierzbę, co umierała bez liści hałasu. Zadżumiona skwarami, bez jadła, napoju, Schła, ledwo zieleniejąc, wpośród pszczół wyroju, W przeubogim, na zgony ordzewiałym stroju. Król pojął z woli serca i z duszy nakazu Jej milczenie, tak inne od milczenia głazu, I czuł to, co się czuje - nigdy lub od razu. Więc serdecznie jej sękom przyglądał się z bliska, Więc widział, jak się zmaga i rdzą bólu błyska, Więc poniósł własnoręcznie chorą do schroniska. Tam jej wybrał zakątek od słońca pstrokaty, Tam jej rany w rosiste poobłóczył szmaty, Tam przygrywał na lutni i znosił jej kwiaty. Ale wkrótce nadeszły rozpląsane święta, I króla otoczyły w pałacu dziewczęta, I zapomniał o wierzbie - bo któż to spamięta? I tanecznie wędrował od sali do sali I czuł, że tchom dziewczęcym brak jakichś korali, I że coś powierzbnego w duszy mu się żali. Aż oto strażnik bramny otrąbił po grodzie, Że wierzba uzdrowiona w cudnej bezprzeszkodzie Przyszła, by odtąd szumieć w królewskim ogrodzie. Król Asoka z pałacu wybiegł na spotkanie I wyciągnął ramiona i poglądał na nie, Że się tak wyciągnęły i tak niezachwianie. I przybyłej sam wskazał wcieleniem swej dłoni, Kędy ma się zielenić i w jakiej ustroni - I spełniła to wszystko tak, jak mówił do niej. A w zwierciadle sadzawki aż do dna odbita Jaśniała, przeciw niebu w fali wniebowzbita, I szepnął król do siebie : "Tu niechaj rozkwita!" A po nocy, gdy księżyc jarami się bieli, I gdy wszystko posnęło i wszyscy posnęli, Ona wyszła podwójnie : z ziemi i z topieli. I biegła, pątnikując, po schodów marmurze W głąb nieznanych pałaców - ku górze, ku górze, Czyniąc kroki płochliwe, zwiewne i nieduże. Do królewskiej komnaty chciała się przedostać I wniosła do jej wnętrza niebyłą tam postać, A własnemu wzruszeniu nie mogła już sprostać. Ponad królem uśpionym tak długo - niedługo Szumiała, aby senną uczcić go posługą, I w pierś jego zieleni wlewała się strugą. Król się zbudził i spojrzał w pośpiesznej zadumie, I zgadnął, że go kocha, po szumie - po szumie, I uląkł się miłości, że jej nie zrozumie. I rzekł smutny: "Bacz na to, że kochasz daremnie, W słońce tobie poglądać, nie we mnie - nie we mnie! Jakimż darem twe dary, wierzbo, odwzajemnię? Chcesz połowę królestwa czy skarbu polowe? Chcesz, bym ciebie na kwiatów pasował królowę? Otom stał się ubogi i w miłość i w mowę." A ona mu szepnęła w którymś okamgnieniu: "Chcę, byś czasem. znużony przystanął w mym cieniu I gałąź moją swemu przychylił ramieniu. Chcę, byś wierzył, że myślę o tobie i sobie, I że nie bez miłości twe ogrody zdobię. To - wszystko! - I byś pobyt dał mi na swym grobie." I król rzekł: "Wierzbo, wierzbo, iść mi z tobą w pole! Dolę twą, skoro trzeba, wraz z tobą przedolę - Stanie się, jako pragniesz! Spełnię twoja wole. Czuję szczęście, gdy duszę w twoją zieleń wyślę, Do miłości podobne tak bardzo, tak ściśle, Że jest samą miłością, skoro się zamyślę..." Król umilkł. Chwilę wzajem patrzyli w swe światy, Aż ona się z królewskiej wymknęła komnaty, Nieśmiało więc powłócząc swe zielone szaty. Król słyszał, jak radośnie w dół biegła po schodach, I jak potem się w nocnych pogrążyła chłodach, I jak potem szumiała w królewskich ogrodach. --
Próżnowaniem poniża się dary natury. Mikołaj Kopernik